Wybierz się w podróż zmysłów!

Ludzie z „dużego miasta”, na co dzień zabiegani, poruszający się w nieustannym miejskim chaosie w poszukiwaniu celów materialnych, dążący do osiągnięcia jak najlepszych wyników, z trudem nadążający za coraz wyżej stawianymi wymaganiami, stojący w korkach podczas dojazdu do pracy i powrotu do domu – w pewnym momencie przestają za tym wszystkim nadążać. Nie wytrzymują presji wykonywanej pracy, obciążeń związanych z utrzymaniem poziomu życia, dążeniem do posiadania coraz większej ilości dóbr materialnych. I zaczynają szukać ucieczki od cywilizacyjnej rzeczywistości, dyktatu codzienności – praca – dom i od szablonu szarej rzeczywistości, w którym się poruszają.

Przychodzi czas na odpoczynek, regenerację, na całkowite odizolowanie się od codziennej rutyny. Na nasycenie zmysłów przyjemnościami poznawania nowych smaków, zapachów, dotyków, na wyłączenie, przynajmniej częściowe, rozumu – na regenerację duchową – obudzenie uśpionych na co dzień zmysłów.

Cel ten można osiągnąć wybierając na urlopowy, weekendowy pobyt miejsce np. w górach, na wsi … byle dalej od pracy i od domu. I w zupełnie odmiennych warunkach niż narzuca cywilizacyjna, miejska rzeczywistość, ale z zachowaniem pełnego komfortu do którego jesteśmy przyzwyczajeni.

Zapraszamy do Sadyby Bojkowskiej oferującej swoim Gościom swoistą „podróż zmysłów”!

20150214_120511

Zapach domu zbudowanego ze świerkowych bali, nie konserwowanych żadnym środkiem chemicznym – tego zapachu nie zazna się w mieście. Trzask bierwion palącej się, w kolibie krytej drewnianym gontem, watry – to dźwięk, który nie ma porównania z niczym w codziennym życiu mieszkańca dużego miasta.  Szum jodeł i krzyk derkacza dopełnia niespotykanych bodźców słuchowych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A do tego pieczone na blasze nad ogniskiem proziaki, węgierski bogracz z garnka zawieszonego na trójnogu i smak bieszczadzkiej „Nalewki Drwala” rozpływający się rozgrzewająco po przełyku, to bardzo poważne wyzwania dla zmysłów uśpionych codzienną rutyną. Zupełnie inaczej smakuje też chleb upieczony w piecu chlebowym opalanym drewnem. Ten zapach jest nie do zapomnienia.

Digital StillCamera

Jeśli dodać do tego poranny spacer po lesie i obserwację wyglądających, zza pni dorodnych jodeł i świerków, saren i łań a nawet czasami stojącego na ścieżce jelenia karpackiego – to zmysł wzroku wzbogaca się o nowe doznania.

jelec584-2

Czasami podczas spaceru można „potknąć się” o dorodnego borowika, podgrzybka brunatnego czy też czerwony kapelusz koźlarza.

20141004_124226

Nie sposób też nie natknąć się w pobliżu na dziedzictwo kulturowe i historyczne – jak np. widoczna w oddali drewniana cerkiew, pełniąca obecnie funkcję kościoła rzymsko – katolickiego, czy też mijane po drodze do Sadyby kamienne krzyże przydrożne, stare chyże bojkowskie, kiwony pamiętające początki kopalnictwa ropy naftowej na świecie.

DSC_1392

Nowym doznaniem może też być nauka robienia kwiatów z bibuły przed laty zdobiących bieszczadzkie cerkwie i innych tradycyjnych wyrobów prowadzona w kolibie, przy trzaskającym ogniu.

Możliwości nasycenia zmysłów nowymi doznaniami jest wiele, a wszystko to w ciszy, w krystalicznie czystym powietrzu pozwalającym również płucom na oczyszczenie się.

Arystoteles powiadał: „nic nie ma w rozumie, czego by wcześniej nie było w zmysłach”. Niech więc rozum się regeneruje, a dowodzą zmysły!

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *