Jak to zrobić, żeby się nie narobić, a miło spędzić czas? W Bieszczadach oczywiście!

Zawsze mnie zastanawiało w jakim biurze podróży można kupić sobie wczasy, które nie będą mi narzucać programu wykorzystania mojego czasu poświęconego na wypoczynek. Nie będą zaplanowane pod przeciętnego turystę, uśrednione w przekazie, przygotowane w zarysie: pobudka, śniadanie, zwiedzanie muzeum, obiad, czas wolny lub zwiedzanie następnego muzeum, kolacja, miasto by night … i tak w koło przez cały pobyt. Albo wykupiony nocleg i „róbta co chceta”, najczęściej bez informacji co można robić w najbliższej okolicy. Ba, nawet gospodarze obiektów noclegowych czy też ludzie obsługujący recepcję nie mają orientacji co można robić, zobaczyć, w czym uczestniczyć w czasie wolnym, którego w ciągu roku jest tak mało, że szkoda go poświęcać na „leżenie bykiem”. Na pytanie o polecane w okolicy atrakcje zdarzają się odpowiedzi „tu nic nie ma”, mimo, że atrakcji jest co najmniej kilkadziesiąt. Wynika, to ze słabej znajomości swojego otoczenia przez właścicieli bazy noclegowej wszelakiej maści i lekceważenia znaczenia informacji turystycznej.

Zrzut ekranu 2015-03-04 12.10.31

Gotowe pakiety turystyczne oferowane przez Biura Podróży są uśrednione, dla wszystkich. Każdy w nich może znajdzie coś dla siebie, ale nikt – na pewno – nie znajdzie wszystkiego czym jest zainteresowany najbardziej, tego co chciałby zobaczyć, przeżyć podczas swojego, ciężko zapracowanego czasu wolnego.

Długo myślałem jak to zrobić, żeby można było sobie zaplanować swój czas wolny. Rozważałem to na początek na przykładzie Bieszczadów, które w miarę znam. Planowałem czas pobytu w sposób, który by mnie jak najbardziej satysfakcjonował. Przyjąłem zasadę, by był on wypełniony czynnościami, które się naprawdę lubi i na co dzień nie ma kiedy je realizować, żeby poznawać rzeczy, które chce się naprawdę poznać, w miejscu, w którym chce się naprawdę zamieszkać podczas kilku dni przeznaczonych na relaks. Starałem się to rozgryźć po kątem organizacji swojego czasu wolnego i grupy swoich Przyjaciół. Starałem się popatrzeć na problem z zewnątrz. Okiem mieszkańca jednego z większych miast. Nie miałem z tym specjalnych problemów, bo przyjechałem w Bieszczady ponad 30 – lat temu z Wrocławia, mieszkając wcześniej w Krakowie, z będąc z urodzenia warszawiakiem. Przez lata pobytu w tych pięknych górach zdołałem je w miarę poznać i zostać nimi zauroczony. Między innymi za przyczyną moich Przyjaciół kulturoznawców, historyków, miłośników turystyki. I dla mnie to nie jest zapomniany i zaniedbany zakątek kraju. Dla mnie to niezwykłe miejsce, które chciałoby się pokazać wszystkim. Jest takie powiedzenie, że w „Bieszczady przyjeżdża się tylko raz, potem to się już tylko powraca”. I jak stwierdził jeden z moich Przyjaciół, który po raz pierwszy przyjechał w Bieszczady od razu na dwa tygodnie i skorzystał z pojej pomocy w zaplanowaniu pobytu, że nie zdążył jeszcze niczego zobaczyć, dopiero „liznął” Bieszczady i że w najbliższym wolnym terminie natychmiast powraca, na dodatek z grupą znajomych, którzy w Bieszczadach jeszcze nie byli. Zaplanowałem mu wszystkie dni pobytu tak, że podczas żadnego się nie nudził, chodził na wędrówki piesze, poznawał okolice na rowerze, robił wyprawy samochodowe, szczególnie podczas dni niepogody.

Zrzut ekranu 2015-03-04 12.18.31

Jak to zrobić mieszkając np. w Warszawie, Krakowie czy też Wrocławiu i wybierając sobie południowo – wschodni skrawek Polski na miejsce kilkudniowego wypoczynku by nie tracić czasu na wybór miejsca noclegowego i na wybór atrakcji, czynności, tras dojazdu, załatwianie formalności z rezerwacją tego wszystkiego co się wybrało? Jak skrócić czas poświęcany na intensywnie szukanie po Internecie z przynajmniej kilku dni do minimum, czyli około godzinki? Jak na miejscu poradzić sobie z odebraniem wypożyczonego sprzętu, dojazdem do noclegu po wieczornych wizytach w klimatycznych knajpkach oddalonych zbyt bardzo od noclegu, by wybierać się na piechotę przy braku taksówek?. Jak dojechać do miejsca przeznaczenia jeśli nie chce się tracić czasu na podróż własnym samochodem? Gdzie można wynająć samochód, czy znajdziemy kogoś, kto nas dowiezie z lotniska, dworca kolejowego do noclegu i z powrotem? Czy na miejscu będziemy mogli liczyć na pomoc w załatwieniu wszystkich naszych problemów przez kompetentnych gospodarzy?

Mnóstwo pytań i problemów nękających potencjalnego świadomego turystę przed wybraniem się w podróż poświęconą skonsumowaniu własnego czasu wolnego.

I chyba się wreszcie udało! Karpackie Centrum Turystyki Aktywnej „Kremenaros” rusza z projektem Internetowegu Biura Podróży – Karpackie Centrum Czasu Wolnego mającego pomóc wszystkim świadomym swych potrzeb, aktywnym turystom zamierzającym odwiedzić Bieszczady i ich Pogórza oraz Beskid Niski w atrakcyjnym wypełnieniu swojego czasu wolnego dokładnie tym na co ma się ochotę i co jest dostępne.

Zrzut ekranu 2015-03-04 12.21.21

„Daj nam swój czas wolny, a my damy Ci wolność”

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *