Dawne zawody ożywają w Bieszczadach

Bieszczady stawiają na turystykę aktywną i kulturową. Chcą zaproponować coraz liczniej przybywającym turystom różnorodne formy spędzenia czasu wolnego. Chcą zostać krajowym potentatem przemysłu czasu wolnego jakim jest turystyka.

 Większość gości przybywających w Bieszczady chciałaby swój czas wolny wykorzystać maksymalnie nasycając wszystkie zmysły oferowanymi przez region doznaniami. Nie wystarczają już, dominujące w pierwszych latach poznawania Bieszczadów, piesze wycieczki po połoninach, szlakami turystycznymi znakowanymi przez PTTK. W zależności od kondycji, no i oczywiście pogody  można na to poświęcić kilka lub kilkanaście godzin. A potem? Dzień jest długi. Mamy do wykorzystania kilka lub kilkanaście dni. Pozostają popołudnie, wieczory. Trzeba coś wymyślić, żeby się nie nudzić. Znaleźć jakieś propozycje na niepogodę. Nowe pomysły na wycieczki „inne niż wszystkie”.

2013-05-17 10.28.20

Minęły już czasy wczasów pracowniczych, kiedy to wieczory spędzało się , albo na potańcówkach, albo przy partyjce tysiąca. Teraz zapotrzebowanie na nowe doznania znacznie się zwiększyło. Związane jest to ze wzrostem świadomości, zamożności, wykształcenia, mody, dostępu do nowoczesnej techniki i multimediów.  Aparat cyfrowy, którego każdy jest już posiadaczem np. w telefonie komórkowym, pozwala na zarejestrowanie każdej przeżywanej na wyjeździe chwili i na dodatek na bieżące dzielenie się swoimi przeżyciami z przyjaciółmi przez Internet i media społecznościowe. I narasta w świadomości turysty dążenie do tego, żeby mieć czym się podzielić, co przekazać, czym się pochwalić.

Wszyscy chcą, albo jeszcze nie wiedzą, że chcą, ale na pewno będą chcieli, by przyjeżdżając w Bieszczady, koniecznie móc przeżyć jakąś „magiczną” przygodę, opowiadając którą mogliby zaimponować. Po powrocie do domu, podczas spotkań ze znajomymi można snuć opowieści i przekazywać niesamowite wrażenia z nagłego spotkania ze stadem jeleni, które wyszło nagle na ścieżkę, po której wędrowali, czy też odkrycie, na trasie wycieczki rowerowej, starego, nieczynnego odwiertu ropy naftowej, z którego, jak z gejzera, co jakiś czas wytryskuje ropa. A opowieści, jak podczas zbierania grzybów, w pobliskim młodniku, nagle z wielkim hałasem ruszył się wielki zwierz – to taki bieszczadzki horror. Na pewno był to niedźwiedź, niezadowolony z zakłócania mu spokoju. Na szczęście odszedł w las. ale wrażenia pozostały. Latami można opowiadać o wrażeniach z wyprawy fotograficznej „na dzikiego zwierza”.

Łanie

Z podchodów pod stado jeleni, żubrów, czy też ze spotkania z watahą młodych bawiących się wilków. Fotosafari jest swoistym sposobem poznawania świata dzikich zwierząt – bez robienia im krzywdy.

Młode wilki

Odwiedzający Bieszczady chcieliby zakosztować niepowtarzalnych, kresowych smaków i spróbować je odtworzyć, już w domu, chwaląc się umiejętnościami kulinarnymi i podając do stołu potrawy proste w wykonaniu, ale niezwykłe w nazwie. Podane podczas spotkania towarzyskiego proziaki, fuczki, hreczanyki czy też gołąbki bieszczadzkie na pewno podniosą prestiż gospodarzy. A podana do tego bieszczadzka nalewka, czy też węgrzyn lub inne, uznawane przez koneserów wino z karpackich winnic wzbogaci w sposób niebagatelny ucztę smaków. Dołączenie do tego prezentacji zdjęć z pobytu i opowieści o przeżytych wrażeniach będzie stanowiło przysłowiową „kropkę nad i”.

9

Wykonane własnoręcznie pamiątki z pobytu na pewno sprawiają więcej radości i są podstawą do dumy, bardziej niż zakupione w kramach i kramikach miejscowości letniskowych pseudo pamiątki regionalne, na dodatek z metką „Made in  China”.

Coraz liczniej podczas pobytu w Bieszczadach można się natknąć na propozycję udziału w różnych formach warsztatów ginącego rzemiosła: bibułkarskie, wikliniarskie, koralikarskie, pisania ikon, pieczenia chleba, garncarstwa. Można zacząć wybierać z coraz bogatszej oferty.

kz_20120712_029_1200

Trzeba tylko do tej oferty dotrzeć. Dużym mankamentem jest brak wspólnej promocji ofert, udostępnienia ich w jednym miejscu. Tak aby właściciele bazy noclegowej mogli zaproponować swoim gościom spędzenie wolnego czasu na nauce starych rzemiosł korzystając z bazy danych. Dla odwiedzających Bieszczady gości przywieziona z wyjazdu biżuteria koralikowa, krywulki, koszyki, gliniane garnki czy też kwiaty z bibuły na pewno będą stanowiły wartościową pamiątkę, na dodatek własnoręcznie wykonaną. Zostaną ozdobą domu, a nie kiczem produkowanym fabrycznie.

Digital StillCamera

Poznanie podstaw zielarstwa podczas odpoczynku, na bieszczadzkich łąkach pachnących niespotykaną w innych regionach kraju mieszanką zapachów ziół, kwiatów – pomoże w zdrowym odżywianiu i korzystaniu z dobrodziejstw „dzikiej kuchni”, której składnikami przyroda bogato obdarzyła góry i pogórza Karpat Wschodnich. Najlepszym przykładem jest bardzo pospolity mniszek lekarski, który wiosną pokrywa żółtym kwiatem całe łąki. Lecznicze właściwości korzenia, liści czy też kwiatów znała już medycyna chińska. Syropy, nalewki, herbaty pomagają w leczeniu wielu schorzeń. Działają też profilaktycznie. A rosnący w nieskażonym, bieszczadzkim środowisku ma moc.

Można wymieniać setki przykładów warsztatów prowadzonych przez pasjonatów chcących zachować od zapomnienia dawne zawody, chcących przekazać umiejętności, doświadczenia, niekiedy tajemne sposoby wytwarzania wielu rzeczy. Warto z ich wiedzy skorzystać spędzając swój czas wolny na nauce rzeczy przyjemnych i pożytecznych. Nie koniecznie potrzebnych na co dzień, ale dających wiele przyjemności i satysfakcji. Bo na naukę nigdy nie jest za późno 😉

Szukając pomysłów na spędzenie czasu wolnego najlepiej zwrócić się do specjalistów z Karpackiego Centrum Turystyki Aktywnej KREMENAROS, którzy pomogą w zorganizowaniu warsztatów, doradzą jak spędzić twórczo wieczory, czy też deszczowe dni. Na prawdę jest wiele możliwości, by wyruszyć w „podróż zmysłów” – czasami nie ruszając się z miejsca.

Digital StillCamera

Przedstawiamy prezentację przygotowaną przez jednego z prekursorów organizowania dla turystów warsztatów kultywujących ginące już zawody. Andrzej Kusz z Bóbrki jako pierwszy zaczął oferować swoim gościom, wieczorami, podczas słoty udział w warsztatach bibułkarstwa – wyczarowywania kwiatów z bibuły. Sztuki tej nauczył się od swojej Babci, która „kręconymi” z bibuły kwiatami dekorowała kościół.

Ginące rzemiosło

 

   

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *